Wysłany: Sro 17 Wrz, 2008 11:08 moje odchudzanie stalo sie przyjemnosciá
A wiec bylo to tak- zaczelam moje odchudzanie jakies 4 tygodnie temu gdy moja waga doszla do 60 kilo- to przeszlo moje najgorsze oczekiwania. Postanowilam wziác sie ostro za siebie i zrzucic 10 zbednych kilogramow- latwiej bylo to powiedziec niz zrobic ale postanowilam walczyc dzielnie i sie nie poddawac. Zmienilam diete (na beztluszczowá, bezcukrowá i bardzo nisko kaloryczná) wiec bardzo doskwieral mi glod i przez to humorek nie dopisywal. Nastepnie zapisalam sie na mojá upragnioná silownie (wczesniej byla za droga- 350 euro samo wpisowe!!!!). Dziekli promocji wakacyjnej cena czlonkostwa spadla do 100 euro i wtedy moglam juz sobie na to pozwolic. Alez ja mialam zapal aby cwiczác moje leniwe cialko na tych wszystkich kosmicznych urzádzeniach, oczami wyobrazni widzialam jak moja waga spada i dobija do upragnionej piécdziesiátki a potem stalo sie.... postanowilam sie zwazych zeby ujrzec te super efekty i..... 2 tygodnie diety i wojowania w silowni, litry wylanego potu a tu na wadze...... 1 kilogram mniej...... nie moglam w to uwierzyc , bylam zla, zmeczona i zniechécona. Ale postanaowilam ze sie tak latwo nie poddam, co to to nie! Dalej cwiczylam, i malutko jadlam i w koncu stwierdzilam ze nie jest tak zle bo przyzwyczailam sie do mojej dietki, juz mnie nie ciágnie do slodyczy, na silowni bardzo milo spedzam czas, poznaje fajnych ludzi a dodatkowo mam wiécej energii po tych cwiczeniach.... i tak minely 2 kolejne tygodnie, bez wazenia sié i zadréczania tym czy chudne. Ale wczoraj cos mnie tknélo i postanowilam sie zwazyc i jakiez bylo moje zaskoczenie..... 2 kilo mniej w ciágu tych dwoch tygodni Az mi sie skakac z radosci chcialo No wiec poszlam skakac na silownie Jestem z siebie bardzo zadowolona bo zmienilam zmore odchudznia w bardzo przyjemny nowy styl zycia Mam nadzieje ze dam rade dobic do tych upragnionych 50 kilo i bede pisac o moich postépach, a jak juz dobije do tej wagi to nic nie zamierzam zmieniac bo jest mi tak dobrze- z mojá dietá i silowniá. P.S. A moj chlopak jaki zadowolony, nie moze uwierzyc jak bardzo zmienia sie moje cialo. I mimo ze wiem ze zawsze mu sie bardzo podobalam to teraz on nie moze wyjsc z zachwytu
Pomogła: 1 raz Wiek: 19 Dołączyła: 01 Sie 2008 Posty: 144
Wysłany: Sob 20 Wrz, 2008 15:32
To wspaniale! Cudowna historia!
Trzymaj tak dalej. Dla mnie pierwsze tygodnie diety były śmiesznie łatwe, ale po dwóch miesiącach jest coraz trudniej się pogodzić z ograniczeniami, przynajmniej w moim wypadku.
Tez tak sobie mysle ze to dopiero poczátki i dlatego nie jest to jeszcze takie uciázliwe, mam nadzieje ze jednak mi sie uda. Odchudzanie po czesci zalezy tez od sposobu myslenia- albo postrzegamy to jako udréke albo po prostu nowy styl zycia, a poniewaz ja (od urodzenia rozwazna pesymistka) postanowilam zmienic nie tylko swoje nawyki zywieniowe ale tez swiadomosciowe (naczytalam sie troche tych ksiazek gdzie piszá jak swiadomosc moze ksztaltowac nasze zycie). Tak wiec od jakiegos czasu zaczelam patrzyc na swiat bardziej optymistycznie i moze dlatego moje odchudzanie nie jest takie straszne, a kazdy gram mniej daje motywacje i jeszcze wiekszá satysfakcje:)
uuuuuuuuuu zazdroszcze samozaparcia i silnej woli.Moje odchudzanie konczy sie na marudzeniu i zlym nastrojem spowodowanym niezadowoleniem z mojego wygladu. wiec szczere :)
Hmm juz troszke dawno nie pisalam no ale jestem z powrotem. Zaczelam chodzic na tá moja silownie bardzo intensywnie- 2 razy w tygodniu spining (czyli zajecia na rowerkach- koszulke po tym to trzeba wyciskac) a teraz zdecydowalam ze jeszcze w piatki bede chodzic na 25 miniutowe zajecia z ksztaltowanai miesni brzuszka i nozek- zobaczymy czy dam rade- pewnie po pierwszym razie smiech bedzie bardzo bolesny bo brzuszka dawno nie cwiczylam:) W sumie to waga nie spadla mi ponizej 57 kilo ale za to cialko nabralo ladnych ksztaltow i mimo ze waga nie spada to jestem naprawde chudsza- po prostu tluszczyk przemienia sie w miesnie- hurrrra No wiec mam motywacje by dzialac dalej:)
To sie naprawde da zrobic, chodzi tylko o podejscie. Juz teraz nie jest wazne to zeby wazyc te durne 50 kilo bo teraz czuje sie z moimi 57 kilo swietnie. Ale w tym tez duza zasluga ludzi prowadzacych zajecia na silowni- po pierwsze bardzo motywuja do dzialania i za kazdym razem podkreslaja ze to jest nasz czas kiedy my chcemy sami zrobic cos tylko i wylacznie dla siebie, wyznaczyc swoj cel i przez cale zajecia walczyc by go osiagnac- to jest naprawde extra. A pozniej ta satysfakcja ze sie pokonalo jakies swoje bariery, ze tluszczyk na tyleczku dostal w kosc i celulicik sie wygladza, i humorek dobry a po powrocie do domku super przysznic i moze jakies piwko albo winko dla zrelaksowania zmeczonego cialka :beer: Pozdrawiam i zycze wytrwalosci
Zastanawia mnie jedno - Aga83, piszesz, że zmieniłaś dietę na beztłuszczową i bezcukrową. Nie masz w związku z tym żadnych nieprzyjemnych efektów ubocznych? Na ile znam swój organizm, na takie gwałtowne zmiany nawyków żywieniowych zareagowałby gwałtownym osłabieniem. Zastanawiam się, czy tylko ja miewam takie dolegliwości?
To nie bylo takie gwaltowne, zaczelam od zaprzestania slodzenia herbaty, potem przestalam dopieszcza sie czekoladkami i ciasteczkami ktore uwielbialam(przestalam je kupowac i wtedy nie kusily), nastepnie kielbasy zamienilam na chudziutka szyneczke... i tak stopniowo przyzwyczajalam organizm. Nawet nie masz pojecia jakie cuda sie dzieja po okolo 2-3 tygodniach- jesli przez ten czas powalczysz ze soba i przestaniesz jesc slodyczne to po okolo 2-3 tygodniach nie bedziesz juz czula na nie takiej ochoty. Organizm sie po prostu odzwyczaja, i nie czujesz oslabienia bo cukier i tluszcz ktory jest Ci niezbedny znajduje sie w kazdej potrawie jaka spozywasz, nawet w kromce pieczywa pelnoziarnistego. Ale przede wszystkim zawsze trzymam sie zasady sytego sniadania- to daje mi duzo energii. Moje sniadanko to mleko z pelnoziarnistym musli, orzechami i ziarnami... i moze teraz w to nie uwierzysz ale ja takie sniadanko jadam juz od 5 lat... i jest po prostu pycha!!!!! W szczegolnosci duzo orzechow ktore uwielbiam i na sniadanie pozwalam sobie najesc sie tym do syta. Ja juz mam swoje nowe przyzwyczajenia zywieniowe, ktore sa o niebo lepsze od tych starych. Dzieki temu zyskalam nie tylko ladna sylwetke ale i energie. Teraz pijac kawe siegam po czekoladke lub ciasteczko, ale nie obawiam sie ze zjem cala tabliczke- to po prostu jest juz dla mnie za slodkie. Racjonalnie dobierajac skladniki swojej diety zaczynasz slyszec czego Twoj organizm najbardziej potrzebuje. Pozdrawiam i zycze powodzenia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum