hm, no z tymi moimi sniadaniami to tak jest najczęsciej bo z rana to i jeść sie zbytnio po kawie nie chce i czasu nie ma. a wieczorem ....... w lodówce ciągle światło się pali hihi.
Pewnie to nie tylko mój grzeszek z tym rannym jedzeniem, ale dzisiaj sie troche poprawiłam i tak:
śniadanie: najpierw kromka chleba z serkiem plesniowym volbon (nie wiem czy dobrze napisałam) kawa bez curku
II śniadanie: 3 małe jabłka, zupka pomidorowa w paczce, kawa rozpuszczalna z mlekiem light
Obiad: kaszaneczka z cebulką (2 łyżki), kromka chleba,
kolacja: meliska, 3 brzoskwinie
Pewnie znowu burę od Was dostanę, bo te moje menu jakies takie nijakie, ale zalatana jestem okrutnie i ta kaszaneczka to mój slubny zrobił, więc nie mogłam grymasić zbytnio.
Tak ogólnie to nie mam żadnej takiej typowej diety, ale staram się liczyć kalorie, tak aby nie przekroczyć tego tysiączka.
Ponieważ jutro ide do pracy (do 14), a po pracy jadę po swoich gości, już dzisiaj przygotowałam co nieco na jutro i tak:
na kolację zrobiłam juz dzisiaj lasagne i upiekłam sernik (właściwie to ugotowałam). Jak jesteście zainteresowane to moge podac przepis bo zawsze sie udaje i nigdy nie opada. Piecze sie biszkopt, a ser gotuje w garnku. Poźniej na przekrojony biszkopt wylewam te goraca masę serową, przyciskam druga częścia biszkoptu i już. Jak ostygnie to wstawiam do lodówki i na wierzchu, albo jakis lukier, albo polewa czekoladowa z wiórkami, albo nic bo bardziej dietetycznie.
Jutro zrobie jeszcze jakąs sałateczke grecką i sosik czosnkowy. Lasagne jest tak syte, że jak zjedza to będą mieli dość. do tego piwko, drink, jak kto woli.
Jeszcze wczoraj miał byc grill, ale moi goście dzis sa na grilu, więc będzie lasagne.
Urobiłam sie okrutnie i dopiero teraz usiadłam, bo jeszcze zrobiłam ogóraski na jutro małosolne i włożyłam kilka słoików, tak żeby było na zimę.
Te ogóraski na jutro, żeby było ciekawie włożyłam w taki swój ulubiony, wysoki wazon (grube szkło, krosno), i jutro postawie go na środku, tak żeby każdy mógł tam sobie mieszać. Ten patent stosuje od ubiegłego roku, bo te ogórki w tym wazonie wygladają rewelacyjnie. Są również dekoracją stołu w ogrodzie i sa pyszne.
oj, pisze wam tu o dyrdymałach i pewnie nikt tych moich celebratów nie czyta.
Ech, do jutra dziewczynki, martwie sie strasznie, że tę lasagne jutro to nie odpuszczę, bo jest przepyszna, ale napewno sie wam wyspowiadam.
sprobuj na kolacje jesc warzywa,a nie owoce.Cukry w owocach sa zle trawione w nocy i odklada sie za duzo na potem...GUFINKO czy dobrze pamietalam?
Wyzerka sie na jutro niezla zapowiada,a tym wazonem mnie zabilas.Zajefajny pomysl,musi byc bardziej okragly,zeby mozna cos wyjac bylo?bo jak z waska szyjka to reke wcisniesz,ale nie wyjmiesz
iwonka69 napisał/a:
martwie sie strasznie, że tę lasagne jutro to nie odpuszczę, bo jest przepyszna, ale napewno sie wam wyspowiadam
no przeciez jej sama nie zjesz,wez sobie malo,tak zeby sie nie zapchac.
Najwyzej kopaski poleca,a spowiedz ma byc szczera.............
Wyzerka sie na jutro niezla zapowiada,a tym wazonem mnie zabilas.Zajefajny pomysl,musi byc bardziej okragly,zeby mozna cos wyjac bylo?bo jak z waska szyjka to reke wcisniesz,ale nie wyjmiesz
Agniesiu, to jest duży wazon, przezroczysty, bardzo grube szkło, wysoki na około 35 -40 cm u góry ma średnicę około 15 cm, a na dole leciutko zwężany. Do niego wchodzi ogromny bukiet np z 20 róż. Chyba zrobie zdjęcie, tylko nie wiem gdzie wrzucić, żebyście obejrzały sobie na żywo. Do tego wazonuu wchodzi mi około 2-do 2,5 kg ogórasków.
Co do diety, to mam nadzieję, że pomalutku zacznę się przestawiać i jeść tak jak sie powinno jeść przy diecie. Ja to tak pewnie eksperymentuje troche ale wszystko przede mną.
Idę zrobic fotke tego wazonu z ogóraskami, a Wy mi powiedzcie jak ja tu wrzucić.
A, bym zapomniała, przepis na sernik juz napisałam i znajduje sie w przepisach light.
ktoś tu o mnie coś pisze to gdzie mam kopać i kogo??? Anusiak sam się zreflektował to go oszczędzę
gufinka te kopanie odłóz na pozniej, obiecuje ze bede jadla te przeklete sniadania jutro powiem ile mi sie spadlo, jejku, a czy wogole spadlo, no zobaczymy
sorki za te posty jeden pod drugim, ale przy cytatach nie wiem jak zrobic, żeby było ich kilka w jednym poscie
Była juz chwila prawdy i tak:
dzisiaj moja waga pokazała mi rano 77,8, więc chyba nieźle, ale suwaczek swój dopiero przesune w poniedziałek rano, bo weekend i boję sie zapeszać.
Gufinka-to co oszczedziś dziś mój tyłeczek
Dzisiaj juz zjadłam:
śniadanie: 1/2 bułeczki żytniej z ziarnami i serkiem pleśniowym Valbon, kawa bez cukru
II śniadanie: własnie zabieram sie za zjedzenie drugiej połóweczki bułeczki żytniej i serek wiejski (z pudełeczka), cherbatka czerwona.
Obiad jest dla mnie narazie wilką niewiadomą, bo jade po pracy do rodziców zgarną moich gości do siebie i tam napewno na jakis obiadzik sie załapię.
a na kolację: postaram się zjeść tylko sałatkę grecką i malutka kokilke z lasagne. Alkoholu tez obiecuje nie wlewac w siebie. AMEN. No może troszeczkę serniczka co upiekłam wczoraj i kawusie ze smietanka light. Ciekawe ile to będzie kalorii.
Pomogła: 6 razy Wiek: 36 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 2738 Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 26 Lip, 2008 11:42
Agnieszka71 napisał/a:
GUFINKO czy dobrze pamietalam?
świetnie pamiętasz
Ogóreczki śliczne a kochana moja Iwonko - kalorie nie są najważniejsze tylko jakość jedzenia! Bo dlaczego nie zjemy pączka zamiast sałatki warzywnej jeśli mają podobną liczbę kalorii??? Pewne rzeczy się odkładają łatwiej inne trudniej jeszcze innych w ogóle nie spalisz bez witamin itd...No i co dla mnie najważniejsze przy odpowiednim skomponowaniu diety po prostu nie chce się jeść słodyczy. Ale dopóki chudniesz jest ok. I serniczka wieczorem bym sobie odmówiła na bank, lepiej rano, ew. do południa i z owocami
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum