Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 06 Sty, 2009 21:26
buziaki444 napisał/a:
a tamten drugi taki chudy bo ten mu wszystko podżera
albo wyłudza od niego haracz za miejsce w klatce
też tak na początku myślałam, ale okrutna prawda jest taka, że świnie jak ludzie: mały po prostu je tylko wtedy, gdy jest głodny, a duży je non stop i dlatego jest duży Duży jak ostatnio wpadł do paśnika, to nie mógł wyleźć - gracja ta sama co u Ani na aerobiku
Dobra, a teraz mniej fajna sprawa, czyli dzisiejsza rozpiska:
grahamka z 2 łyżeczkami pasty z oliwek, tuńczykiem i pomidorem
zupa krem z pieczarek, mała grzanka
marchewka
makaron z pełnej mąki i sos ze świeżych pomidorów i ziół
2/3 kubka budyniu czekoladowego (na mleku 0,5 i wodzie i słodziku) z łyżeczką dżemu
przylepka z chleba z plasterkiem salami
Ech, nie wiem co się dzieje, ale ciągle mi się chce jeść. Zastanawiam się, czy to nie przez to, że zaczęłam brać tabletki hormonalne (od tego czasu zresztą nic nie schudłam). Męczę się okropnie
zaczęłam brać tabletki hormonalne (od tego czasu zresztą nic nie schudłam)
moze to jest powod
AniaP napisał/a:
Męczę się okropnie
moze powinnas zmienic tabletki?jak sa zle dobrane hormony to mozna szalu dostac normalnie
A jedzonka rzeczywiscie troche za duzo bylo ale na pewno sie poprawisz
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 07 Sty, 2009 22:15
Dzisiejsza rozpiska chyba nieco lepsza, stwierdziłam, że ostatnio jem za dużo węglowodanów, a za mało warzyw i owoców. Ale cóż, uwielbiam pieczywo, makarony, kasze itp. Powoli postaram się to zmienić, szczególnie muszę popracować nad obiadami.
grahamka z tuńczykiem, pomidorem i oliwkami
2 wafle ryżowe, łyżeczka dżemu, małe kiwi
talerz zupy grzybowej z mrożonki
brokuł, dietetyczna parówka, łyżeczka masła, łyżka musztardy
sałatka owocowa: pół jabłka, pół banana, pół kiwi, troszkę jogurtu, szczypta gorzkiego kakao
Przypadkiem na aerobiku trafiłam dziś na grupę bardzo zaawansowaną i dostałam taki wycisk, że ledwo się ruszam. Wczoraj natomiast jako jedyna dotarłam na zajęcia i miałam godzinę ćwiczeń indywidualnych
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 07 Sty, 2009 22:29
Chodzę tylko 2 razy w tygodniu - w tym tak z rzędu, bo do dziś miałam karnet. Zastanawiam się, czy następnego nie kupić na 3 razy w tyg., ale boję się, że to będzie dla mnie za dużo.
Ja chodzę trzy razy w tygodniu.Można się od tego uzależnić.Ja teraz ,to chodziłabym każdego dnia ale nie chcę cierpliwości mojego męża wystawiać na próbę.Narazie nic nie mówi,ale gdyby tak wszystkie wieczory miał siedzieć sam ,to pewnie by mu się to nie spodobało. Próbowałam go namówić na siłownie,ale nie chce chodzić.
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 08 Sty, 2009 08:56
anetaz3 a jak u Ciebie z winikami? Widzisz je? Na jaki typ aerobiku chodzisz? U mnie nie ma dużego wyboru, TBC, ABT. Pilates, Ball (na gumowych piłkach). Ale za to mam blisko, 10 min. piechotą, no i jest taka dowolność, że karnet się wykupuje np. na 8 wejść w miesiącu i chodzi, na co chce. Więc ja chodzę na różne zajęcia. Też zaczyna mi się podobać. Czasem jak ćwiczę i mnie wszystko boli to sobie mówię:"za jakie grzechy, mam dość, nie cierpię tego", ale za 2 dni znów mam ochotę iść :) Na razie waga jak wiesz nie bardzo chce spadać, ale wydaje mi się (mężowi też ), że moje pośladki i uda są jędrniejsze. Ale to pewnie też zasługa balsamu, który stosuję.
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 08 Sty, 2009 21:52
Ja płacę 80 zł za 8 wejść w miesiącu i to niestety najtaniej w okolicy
Uff... właśnie wróciłam z mężem z Carrefoura i znowu nakupiliśmy tyle jedzenia... Rzadko udaje mi się namówić go na zakupy, a wtedy możemy pojechać samochodem i wszystko zabrać. Niektóre rzeczy (chude maślanki, serki Figura, zakręcone makarony itp.) są u mnie w okolicy tylko tam. No i zawsze zrobię zapas i część się marnuje, bo kończy się data ważności Muszę trochę przystopować, ale tak mówię sobie za każdym razem.
Dzisiaj rozpiska taka sobie:
grahamka z tuńczykiem i pomidorem
jabłko starte wymieszane z otrębami
barszcz z uszkami (u mamy)
2 naleśniki z dżemem
trochę gotowanego szpinaku z czosnkiem
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 09 Sty, 2009 21:05
Dziękuję dziewuszki za wsparcie Wiem, że i tak najczęściej wychodzi tego jedzenia za dużo, ale staram się teraz jeść więcej owoców i warzyw, a mniej węglowodanów, wychodzi różnie.
Dziś:
1/2 bułeczki z ziarnami, serek waniliowy
jabłko starte, 2 łyżki otrąb
1/2 ugotowanej mieszanki chińskiej (warzywa) z łyżeczką masła
kotlet mielony ugotowany w bulionie, surówka z kiszonej kapusty
sałatka owocowa, 100 ml maślanki z łyżeczką ziaren słonecznika i 1/2 łyżeczki kakao
Mam nadzieję, że już koniec - niestety wieczorne ssanie w żołądku dokucza mi nieprzerwanie, mimo że kolację jadam stosunkowo późno (ok. 20). Jak już nie mogę wytrzymać, to piję siemię lniane lub jem łyżkę otrąb.
Byłam dziś na aerobiku - trafiłam na pilates, wielu kalorii więc nie spaliłam, ale się zrelaksowałam Poza tym byłam trzeci raz w tym tygodniu, bo naprawdę zaczyna mi tego ruchu brakować
Jutro będzie ciężki dzień, bo zostaliśmy zaproszeni na urodziny do Pizzy Hut, a pizza to jest to, co najbardziej kocham jeść
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum