zdrowymarcin, wybacz najmocniej moją ingerencję, ale nie "doszłem" a "doszedłem"- przepraszam...zboczenie zawodowe
A wracając do tematu odchudzania to dieta nie jest okresem w życiu, tylko dożywotnią zmianą sposobu życia.
Pomógł: 1 raz Wiek: 32 Dołączył: 20 Mar 2011 Posty: 113 Skąd: Telford UK
Wysłany: Czw 07 Kwi, 2011 21:16
brunecia napisał/a:
zdrowymarcin, wybacz najmocniej moją ingerencję, ale nie "doszłem" a "doszedłem"- przepraszam...zboczenie zawodowe
A wracając do tematu odchudzania to dieta nie jest okresem w życiu, tylko dożywotnią zmianą sposobu życia.
Wybaczam zboczenie zawodowe
Właśnie o tym piszę, że diety okresowe np 2 tygodniowe to swojego rodzaju anomalie w naszym stylu odżywiania.
Dwadzieścia lub trzydzieści lat odżywiania się w dany sposób zapisuje w naszych matrycach smaki, zapachy, nawyki i tego sie nie zmieni w dwa tygodnie czy miesiące.
Albo wszystko zmieniamy albo nic z tego.
Może mało wiem na temat odchudzania, zdrowego stylu odżywiania się ale tak to widzę i czuję.
Pozdrawiam
_________________ Niech pokarm będzie Twoim lekarstwem.
Pomogła: 24 razy Wiek: 41 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 11832
Wysłany: Czw 07 Kwi, 2011 21:26
zdrowymarcin napisał/a:
Albo wszystko zmieniamy albo nic z tego.
tak ,owszem tylko że odchudzenie się to dopiero pierwszy etap ,utrzymanie wagi ,czyli zmiana stylu życia to już inna bajka ...a takie pytanko?znacie kogoś ,z celebrytów chociazby ,czy ze swego otoczenia kto schudł i wage trzyma przez jakiś tam długi okres czasu???????
Za przykład który potwierdza tezę shashua podam Ewę Bem. Raz chudnie raz tyje i tak w koło Macieju. Uważam, że do zmiany stylu życia trzeba dorosnąć. Bo ile widzimy młodych szczególnie kobiet które myślą, że jak sobie zrobią kopenhaską czy kapuścianą i przez 2 tygodnie będa się żywić niczym to skutecznie i trwale schudną. Niestety nie myślą one o tym, że mogą sobie ładnie rozbić m.in hormony co prowadzi do zatrzymania okresu i innych mało przyjemnych spraw babskich A wiele razy widziałam i z resztą jak byłam młodsza to też tak robiłam, że przez kilka tygodni katowałam się i chudłam a potem po skończeniu diety szłam na kebab i szybko nadrabiałam
Po trosze zgadzam się z opiniami, że skuteczne chudnięcie, bez ciągłego efektu jo-jo, to jest sztuką przestawienia się na inny tryb jedzenia i trybu życia (bo trzeba sie jednak regularnie ruszać). Ale też rozumiem osoby, dla których to jest baaardzo trudne - z wielu powodów.
Ale chciałam jeszcze wrócić do wątku mobilizacji do ćwiczeń. Mnie zawsze najbardziej mobilizują pierwsze efekty; kiedy widzę, że dżinsy robią się luźniejsze, a potem waga jakby drgnie trochę w dobrym kierunku. To naprawdę dodaje energii do ćwiczeń. No, i ta muzyka. Ona naprawdę potrafi nieźle nakręcać. A poza tym to fajne zajęcie na wolne chwile - wyszukiwanie sobie utworów do ćwiczeń.
Ooo tak, muzyka potrafi zdziałać cuda. Na mnie najbardziej działa muzyka której słuchałam np. podczas wakacji. KOjarzy mi się z miłymi chwilami i dostaje wiekszego powera
Witam
Właściwe zmotywowanie się do ćwiczeń diety, czy też zmiany stylu życia jest kluczem do sukcesu. A ja ostatnio staram się schudnąć...tylko, że najłatwiej się odchudzać zaraz po obiedzie ;) później, jak chwyta głodek na jakieś pyszności, zaczynają się schody.
Mam świetne ćwiczenie motywujące, o którym słyszałam na szkoleniu motywacyjnym. Trzeba sobie wyobrazić najgorszą i najlepszą wersję samego siebie. Na przykład jeżeli chce się schudnąć, trzeba wyobrazić sobie siebie jako tłustą, wielką krowę, która wiecznie spocona toczy się po chodniku odstraszając wszystkich wokół a następnie wyobrazić sobie siebie jako piękną modelkę, za którą biegną tłumy przystojniaków śliniących się wręcz na nasz widok :) Im barwniejsze wyobrażenie i bardziej przesadzone, tym lepiej. Ćwiczenie stymulujące naszą podświadomość naprawdę działa, a widok mnie w moich wyobrażeniach jako tej tłustej...skutecznie motywuje mnie do ćwiczeń i diety. Fascynuje mnie ludzka podświadomość i psychika i staram się wykorzystać je do osiągnięcia sukcesu. A efekty? - ja schudłam 14 kilogramów...a to dopiero początek :)
Pozdrawiam i życzę sukcesów :)
Mój sposób - umówić się z kimś Jak już jestem dogadany z kumplem na squasha, no to muszę iść, nie ma rady, sam ze sobą nie zagra :P Można się też umówić np. na wspólne bieganie i nawzajem się motywować i wyciągać z domu.
Pomogła: 13 razy Wiek: 33 Dołączyła: 15 Mar 2007 Posty: 15365 Skąd: rodem z piekła;)
Wysłany: Sro 23 Lis, 2011 13:41
Świetne pomysły no i prawda jest taka,że jeżeli umówisz się na jakokolwiek sport czy siłownię z kimś to wtedy sama świadomość,że nie możesz wystawić tej drugiej osoby pomaga Ci w kontynuowaniu tego
Anja, no właśnie o to chodzi :) Samemu to można sobie odpuścić, ale jak się z kimś umówisz, to głupio potem to odwołać... A najlepiej jeszcze mieć taką osobę, która zrobi awanturę, jak chcesz się wycofac, wtedy nie da rady uciec ;)
A najlepiej jeszcze mieć taką osobę, która zrobi awanturę, jak chcesz się wycofac, wtedy nie da rady uciec ;)
dokładnie masz absolutną rację
Ale to trzeba mieć taki wulkan energii pod ręką, najgorzej, jak dobiorą się dwie osoby, które właśnie będą si ę namawiać do odpuszczania... :P Bo dziś pada (czyt. kropi), jest za gorąco, jutro muszę wstać godzinę wcześniej, dziś nowy odcinek serialu itp. ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum