No kochani. U mnie ine ma czym się chwilowo chwalić. Jem bardziej normalnie: 1000-1200kcal dziennie, ćwiczę co 2 dzień i przytyłam ! Mam nadzieję, że to mięśnie się formują i w końcu zacznę jednak chudnąć ponownie, bo na dietę SB wracać za bardzo już nie chcę z racji senności okrutnej przez cały okres jej trwania. Zobaczymy, daję sobie jeszcze miesiąc. Jak waga się nie ruszy ani o kg, to niestety, ale chyba jednak będzie trzeba...
Ide teraz do Was pozaglądać :)
Jem bardziej normalnie: 1000-1200kcal dziennie, ćwiczę co 2 dzień i przytyłam ! Mam nadzieję, że to mięśnie się formują i w końcu
eeeech Clarin, na pewno czasu potrzebujesz, w końcu masz "oporny " organizm , sama mówiłaś... Ja w Ciebie wierzę , a SB to ostateczność , jeśli tak reagujesz, to moze lepiej coś innego? Trzymaj się Clarin , i naprawdę cieszę się że jesteś
JAZOO, jestes tak snpoatyczny, ze chyba nie sposob Cie nie lubic, az sie usmiech na ustach sam zjawia, jak sie czyta Twoje posty Dzieki za odwiedzinki.
kaska0404 napisał/a:
nic się nie martw to na pewno chwilowy zastój
rób swoje a waga na pewno zacznie spadać
no kurcze mam nadzieje, bo juz mam troche dolka...
Agnieszka25, dzieki kochana
wiki77 napisał/a:
ach moja waga tez jak zakleta
toz to cholerstwa jedne, trzymam kciuki i za Ciebie i za siebie, bo mnie maly wkurw juz bierze, ze tyle sie poswiecam a tu nic
Wczoraj byliśmy z moim w pięknym miejscu w Dorset, zwanym Durdle Door. Ciekawie uformownay brzeg i skała wystawjąca z morza. Łażenia było co nie miara, po stromych wzgórzach i po kamienistej plaży typowej dla ANglii (nigdy więcej a odkrytych butach ani a boso, po prosut się nie da - ból okropny).
Samiec chyba wziął sobie do serca mój monolog, po tmy jak to się we mnie ostatnbie kilka miesięcy zbierało i musiałam z siebie swoje "smutki i żale jego samego dotyczące wyrzucić". Ja jestem osoba pokojowa z założernia i wyznaję zasadę, że jak coś jest nie tak, to trzeba o tmy od razu porozmawiać, ale faceci w wielu wypadkach (w tym i mój) mają inne pojęcie i czas na rozmowę zawsze jest zły. Zazwyczaj kończy się więc na moim mologu, jego patrzeniu się na mnie ze zblazowaną miną, a następnie krótkotrwałej poprawie i pomocnym zachowaniu, które powinno być normą.
Ogólnie uważam się za bardzo tolerancyjną kobietę, po cichu porównując się ze społecznymi normami, znajomymi, itp. Uważam więc, że definicja związku powinna zawierać się w słowach MY RAZEM a nie JA+TY obok siebie.
Ale dosyć już mojego gadania. Życzę Wam miłej niedzieli !
Spadam powystawiać rzeczy na eBaya, co kilka miesięcy robięw ten sposób rotację przedmiotów i finansów Dobre na odzyskanie paru groszy.
Uważam więc, że definicja związku powinna zawierać się w słowach MY RAZEM a nie JA+TY obok siebie.
podoba mi się taka definicja
Clarin, w sumie , jak obserwuje , pewnie sie myle , ale Wasz związek jest dość specyficzny, i dobrze ze umiecie rozmawiać , wiem że to często monolog, ale facet na pewno odhaczy w głowie szczegóły to pewnie nić porozumienia wzrośnie. Mówiąc o specyficznym związku , mam na myśli sporą dozę niezalezności i jednocześnie współzależności. Ekstra że tak dobrze panujesz nad wszystkim
Szkoda tylko że wybrałaś sie na romantyczną wyprawę ... i skończyło się monologiem , a miało być miło ...
Będzie dobrze - zobaczysz....
Mówiąc o specyficznym związku , mam na myśli sporą dozę niezalezności i jednocześnie współzależności.
faktycznie związek jest specyficzny, ale to z racji tego, że oboje mamy silne charaktery, silne argumenty, ale oboje nie lubimy krzyeczec, konczy sie zazwyczaj na moich ambicjonalnie nastawinych monologach, podczas których on się na mnie patrzy, jakbym pochodziłą z innej planety, a po których przez kilka dni jest miły
Cytat:
Szkoda tylko że wybrałaś sie na romantyczną wyprawę ... i skończyło się monologiem
właściwie to było odwrotnie. WYprawa była efektem monologu, ale pewnie nie na długo tak zmiana....
Cytat:
mnie tez podoba sie ta definicja związku -ale moj mąz tez cięzki...oj cięzki zamknięty w sobie i trudno z nim rozmawia się
z moim samce się w ogóle nie da rozmawiać.... on tylko słucha lub udaje, że słucha...
Dobra, koniec o samcach. Zmieniam program ćwiczeń, będę ćwiczyć codziennie pon-pią po 40-45minut, naprzemiennie angażując partie ciała. Weekend będzie wolny od konieczności Jedzeniowego rytmu nie zmieniam, nadal będzie 1000kcal w dni nietreningowe, 1200kcal kiedy będę ćwiczyć. Przynajmniej tka mniej więcej.
Moj maz tez nalezy do grupy wpatrujacych się we mnie , ktorych wzrok mowi: ale wlasciwie o co chodzi?:))))))))
Przywyklam juz, ale pogadac sobie musze i juz;)
Clari, Clarin.. powiem Ci ze pewnie masz sporo racji , jak większość dziewczyn to fakt nieraz trudno sie z facetami dogadać, wiem to po sobie...
tak się składa jednak , ze chyba właśnie tak musi być inaczej było by nudno ...
Ale w sekrecie powiem Ci , że tu u was więcej nieraz powiem niż bym chciał, bardziej się otwieram , to może zły pomysł , ale , jak by pokazać Waszym partnerom część wpisów... kto wie co by się działo
Ja tam mojej Oli nie pokazuje wpisów, tylko czasem coś opowiem ( tak na wszelki wypadek) ... zartuję
Naprawdę uważam że to są osobiste rzeczy i Twoje ( czy kogoś inngo) nie koniecznie partnera życiowego...
Chciałem dodać że : jestes super dziewczyna , wytrwała i energiczna, masz zdroworozsądkowe podejście do życia , przy tym chyba łaczysz w sobie tyle róznorodnych cech że znać Ciebie, rozmawiać z Toba , czy żyć to ... świetna sprawa No i oczywiście nie omieszkam dodać ze tez Cie kocham
Na serio , mam całe kiście sympatii i serdeczności dla Ciebie, cieszę się ze Jesteś
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum