Nie doczytałam sie Twojej aktualnej wagi, więc zdradź na proszę, ile mierzysz, ile ważysz i ile byś chciał z nami zrzucić?
Niezwłocznie naprawiam niedociągnięcie, ale to wcale nie jest łatwo tak bezpośrednio przyznawać się do własnych słabości ale co tam, mierzę 176 , a ważę (ważyłem) 128. Dzisiaj w drugim dniu kuracji 125. Jeśli chodzi o plany na przyszłość, hmmm jest tu tak miło, ze chciało by się jak najdłużej, ale realnie - chciałbym dojść do wagi dwucyfrowej ~ 95-100. Dalej zrobić przerwę i po 1/2 roku w zależności od samopoczucia itd. może jeszcze 10-15 kg. To tak ambitnie mówiąc, co będzie się działo ? czas pokaże. Chciałem Wam powiedzieć że miło mi czytać takie ciepłe wypowiedzi... w domu mam tez swojego "żandarma" co też mnie motywuje, tym bardziej że ona jest - bardzo szczupła. Na pocieszenie dodam: w każdym człowieku tkwi tyle ciepła, życzliwości, serdeczności, .... i chyba prawdą jest chyba to że im większa masa tym proporcjonalnie więcej serdeczności i zrozumienia innych. Z czasem mimo utraty masy, serce zawsze pozostaje takie jakim było. Uff dość filozofii , pozdrawiam Wszystkie dziewczynki i życzę wytrwałości.
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 20 Wrz 2008 Posty: 5166
Wysłany: Czw 25 Cze, 2009 08:19
JAZOO, gratulacje za zgubione juz kilogramy ale najlepiej jak wpadniesz na bloga Shaski to Ona tak na prawde zgubila podobne kilogramy i powinienes z niej brac przyklad Podobno męzczyzni łatwiej gubia kilogramki takze bedzie ok
W domu Twój osobisty szczupły żandarm nie zapoda Ci golonki ani czekoladek Bo w odwrotnym kierunku to nagminne
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 14 Kwi 2008 Posty: 2101
Wysłany: Czw 25 Cze, 2009 12:22
Jazoo ja również będę Cię wspierać,tym bardziej że jestem po tej samej lekturce co TY i myślę,że białko to dobry trk na kilogramy bo mnie gubią węglowodany
Pewnie - ze stolicy Krainy kwitnącego ziemniaka.
Aktualności z frontu:
walczę wytrwale, mogę potwierdzić spadek 3 kg w 4 dni. poza tym zauważyłem że Protal rzeczywiście działa "osuszająco" tzn, zmniejszył się problem np. ucisku sciągaczy skarpet
brawo jestem pełna podziwu dla Ciebie. Idziesz jak buirza, choć początki zawsze są takie "szybki". I ja zastanawiam sie czy nie spróbuje. Tylko byś mi musial jakos przybliżyc tę diete bo ja zupełnie nie mam pojęcia na czym ona polega. Czy robisz jakies koktaile białkowe.
Składa się ona z czterech etapów
Pierwszy - same proteiny,
drugi - na zmianę z jarzynami,
trzeci - utrwalenie rezultatów i czwarty, który powinien trwać do końca życia.
Pierwszy etap - mięso, może być wołowe i cielęce, wieprzowina wykluczona. Podroby mile widziane. Kury i indyki, ale bez skórki i skrzydełek, także ryby i owoce morza takie jak krewetki, raki, langusty, muszelki, ostrygi. Jajka (białko jest najczystszą proteiną), mleko, ser i jogurty, najlepiej beztłuszczowe. Pić minimum półtora litra wody dziennie, herbata i kawa bez ograniczeń (ale bez cukru). Należy jeść jedną - dwie łyżeczki dziennie otrębów zbożowych lub owsianych, by ułatwić trawienie. Ten pierwszy etap może trwać od dwóch do siedmiu dni. Głód ustępuje po trzecim dniu, podczas pierwszych trzech dni można się czuć zmęczonym, od czwartego jest się w euforii a zapchanie organizmu następuje po czwartym.
Potem następuje etap drugi, taka sama ilość i częstotliwość posiłków (absolutnie dowolne) plus jarzyny (surowe i gotowane): pomidory, rzodkiewki, szpinak, pory, szparagi, fasolka szparagowa, kapusta, grzyby, selery, cykoria, wszystkie sałaty, cukinia. Nie wolno jeść ziemniaków, ryżu, kukurydzy, groszku, soczewicy, fasoli ani avocado. Do sosu można użyć oleju, musztardy, octu, albo jogurtu czy sera białego. Jarzyn też można jeść dużo, ale lepiej nie przesadzać. Po rozpoczęciu drugiego etapu (proteiny + jarzyny) waga może wzrosnąć, nie należy się tym przejmować. Te dwa etapy kontynuować w tym samym rytmie, znaczy pięć dni na pięć, ale może być też siedem na siedem, albo dwa na dwa, albo nawet jeden dzień protein - jeden protein z jarzynami (ale nie owocami). Można też zrobić dwa dni protein i siedem dni mieszanych, albo wyłącznie dwa dni protein i pięć zupełnie normalnych, jak zawsze - ale oczywiście odchudzanie idzie wtedy o wiele wolniej. Nie należy się tym zamartwiać!
Ten etap należy stosować aż do uzyskania upragnionej wagi. Potem przechodzimy do etapu trzeciego, który trwa dziesięć dni za każde stracone kilo. Jeśli więc chcemy schudnąć cztery kilo, trzeba liczyć cztery razy dziesięć, czyli czterdzieści dni diety, jeśli trzy kilo - miesiąc, a jeśli uda wam schudnąć siedemnaście kilogramów, trzeci etap musi trwać siedemnaście razy dziesięć, czyli równe sto siedemdziesiąt dni!
Trzeci etap: wciąż proteiny i jarzyny, plus porcja owoców dziennie - najlepsze byłoby jabłko, ale wolno wszystko, prócz czereśni, winogron, bananów i suchych orzeszków. Dziennie można zjeść dwa kawałki chleba, jedną porcję sera (ale nie fermentowanego - lepiej twardego, typu gouda lub holenderski), dwie porcje fekulantów tygodniowo (makaron, kasza, soczewica - ostatecznie tylko ryż albo ziemniaki). Dochodzi szynka, wieprzowina - i dwa razy w tygodniu dwa posiłki (ale nie dwa pełne dni!) dowolnego napychania się byle czym. Wtedy też lepiej nie pożreć wszystkiego naraz, tylko skubać kulturalnie. Delektować się z wyszukaną - wszak wrodzoną nam - elegancją.
Podczas ostatniego, czwartego etapu należy zachować jeden dzień czystych protein w tygodniu. Najlepiej do końca życia zawsze ten sam dzień. Podczas czwartego etapu trzeba zjeść codziennie trzy łyżki do zupy otrąb owsianych. Jeśli nie pożre się co dzień tych otrąb, które działają jak szczoteczki wymiatające nasze wnętrze, to cały efekt diety przepadnie i nasze wysiłki zdadzą się psu na budę.
Podsumowanie pewnego etapu - 6 dni diety dało mi 5 kg na minusie. Dokupiłem książeczkę z przepisami i urozmaicam sobie daniami z np. serka homogenizowanego.
Jeśli chodzi o reakcję organizmu, w teorii można czuć zmęczenie , ale ja akurat w tym tygodniu pracowałem wyjątkowo bez przerwy weekendowej, więc i tak zmęczony byłem , częściej się jednak miało wrażenie jak by organizm "oddychał" całą skórą. Na pewno zmniejszam "rozmiar" tzn. pasek o 1 dziurkę, nawet pasek od zegarka o 2 dziurki mniej. W tym etapie będę do środy , a potem czas na etap przemiennej diety - z warzywkami i dalsze gubienie masy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum