Na razie siedzę sobie w domciu. Mężulek ma imieniny i gdy wróci z pracy to zabieram go do miasta (mieszkamy na wsi) żeby wybrał sobie prezent.Wiem,że nie tak powinno być,ale mój Krzysiek to zapalony wędkarz(nowicjusz) i marzy mu się powiększenie jego ekwipunku wędkarskiego.A że ja się na tym nie znam więc sam sobie wybierze no i będzie zadowolony.No i jeszcze prezent dla córy bo ona ma imieniny w niedzielę.
A Ty co porabiasz,chyba dobrze pamiętam z poprzednich postów,że jesteś w pracy?
anetaz3 - za jadlospis w sumie nie ma Cie co ``ochrzaniac``, bo skoro masz sporo ruchu, na swiezym powietrzu, to apetyt przeciez wzrasta, bo spalasz - i to niezle, kalorie.
Najlepsze zyczenia imieninowe dla Twojego malzonka. Z prezentami tutaj jest tak, ze trzeba powiedziec co sie chce dostac i to sie dostaje ( no chyba, ze ktos sobie zazyczy najnowszy model Jaguara ). Na Gwiazdke jest tak samo, dzieci tez musza powiedziec, co chcialyby dostac od Mikolaja. Z reguly trzeba sie zmiescic w pewnej kwocie.
No to jestem.Mąż prezent wybrał,zadowolony bardzo.Córci też upominek kupiliśmy.
Dzionek minął mi spokojnie,za godzinkę jadę na rower (chyba,że zacznie grzmieć-a ja strasznie boję się burzy).
Cóż ja dziś zjadłam:
-płatki fitness z mlekiem
-tortille z sałatką
-brzoskwinie
-płatki z mlekiem
-dwie kawy
-1,5 l. wody
chyba nie jest tak zle.
Witam dziewczynki! Na rowerku oczywiście byłam.Zrobiłam jakieś 25 km.Jest u nas bardzo duszno( godz.22 a na dworze 25 stopni) więc nie jezdziło się łatwo.Ale przynajmniej teraz mogę ze spokojnym sumieniem iść spać.
Mąż rozłożył Julce namiot.Mała jest w siódmym niebie bo idą do niego dziś na noc spać.Mam tylko nadzieję,że nie będzie burzy.
Jutro rano się ważę będzie chwila prawdy.
Ale sobie sporcik strzelilas
U mnie jest jeszcze 30 stopni,szok co nie?
anetaz3 napisał/a:
Ale przynajmniej teraz mogę ze spokojnym sumieniem iść spać.
to na pewno.
anetaz3 napisał/a:
Mąż rozłożył Julce namiot.
ale fajnie-co roku w wakacje u babci tez czasem spalismy w ogrodzie.To byla prawdziwa frajda Jakby zaczelopadac to szybko do domu przybiegna,ale na razie mala ma radoche.
anetaz3 napisał/a:
Jutro rano się ważę będzie chwila prawdy.
moje pierwsze wazenie maz patrzyl,ja nie mialam sily.
Na pewno bedzie mniej-po takim sporcie.................
Dzielna jesteś,że pozwoliłaś mężowi patrzeć.Ja jestem nerwus-jak się ważę to wszyscy muszą wyjść z pokoju.Wiem,że to bez sensu ale tak już mam-sama nie wiem czego się obawiam-pewnie tego,że waga za dużo pokaże.
Ja sie pocieszam tym ze moj maz wazy 20kg wiecej niz ja i niech sobie popatrzy jak przy odrobinie checi i staran waga spada.
Probuje go przeciagnac na nasza strone,ale......on ciagle ma jakies ALE.
wredota ze mnie co?
To u mnie podobnie.Mój waży 93 kg.Ale żebyś Ty wiedziała ile on potrafi zjeść...
Dużo daje to,że on pali papierosy(niestety),pewnie gdyby odstawił to by jeszcze ciałka nabrał.
pol swiniaka dziennie co nie? Najbardziej mnie wkurza ze nie je sniadania,albo cos tam podlubie.Obiad tez jako tako ,a kolacja............. .o boziczku................przerazenie mnie ogarnia czasem.
U nas na odwrot-ja pale maz nie.i jest przeciwnikiem papierosow bardzo.
anetaz3 - moj do niedawna wazyl ok. 93, ostatnio troche zrzucil. Przytyl sporo po rzuceniu palenia. Kiedys wazyl 70 kg, tyle co ja przed schudnieciem. W ciagu roku nastapily drastyczne zmiany - ja do 50 zjechalam, on poszedl w gore.
Ale wszystko sie moze zmienic, zobaczymy co bedzie za rok o tej porze. Ja znowu 70, on 65 na przyklad
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum