Również trzymam kciuki za Twoją dietke. I gwarantuje,że bedą efekty. Tylko więcej ćwiczeń. Ja polecam basen. Wczoraj byłam na godzinke i świetnie się czułam W tym tygodniu musze jeszcze to powtórzyć. I rowerek też jest dobry. Ja mam taki stacjonalny i codziennie musze z tego korzystać. A jeśli chodzi o A6W to ja nie dałam rady. Pomieszałam troche tych ćwiczeń i po prostu robie po swojemu
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 26 Lis, 2008 15:39
Witam Justyska, dziękuje za miłe słowa Ja też bardzo lubię basen, ale jeszcze do końca się nie wygrzebałam z przeziębienia, poza tym mam @, więc musi kilka dni poczekać. Właśnie wróciłam z szybkiego marszu z koleżanką, która niestety po pół godzinie wymiękła No nic, może następnym razem bedzie lepiej.
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 27 Lis, 2008 09:27
Dalszy ciąg wczorajszego dnia:
kostka czekolady!
150 g kurczaka smażonego bez tłuszczu z sosem czosnkowym: 3 łyżki jogurtu + czosnek + przyprawy (mąż miał wersję z majonezem) i 250 g warzyw z patelni (na łyżeczce masła)
I znowu myślałam, że kolacji nie będę musiała już jeść, ale o 21 mnie dopadło ssanie.... i zjadłam 3 plastry chudego twarogu z łyżeczką miodu...
Zaczęłam z mężem 6 Weidera, uff....
Dobre strony to takie, że bardziej absorbuje mnie dieta niż niepalenie, a złe, że za bardzo o tym myślę i wieczorami mam doły, że na pewno mi się nie uda
Dobre strony to takie, że bardziej absorbuje mnie dieta niż niepalenie
I bardzo dobrze
Cytat:
za bardzo o tym myślę i wieczorami mam doły, że na pewno mi się nie uda
Ania,to początek drogi.Zobaczysz z czasem będzie tylko lepiej.Uwierz mi,sama to przerabiałam.
A jak masz doła,to wskakuj na forum.Z nami będzie raźniej.
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 27 Lis, 2008 10:11
Dziękuję, tylko ja nie chcę ciągle narzekać, a ostatnio nie mam niestety wiele dobrychmomentów, nie mogę znaleźć dobrej pracy i rodzina i znajomi dziwnie na mnie już patrzą. Poza tym ja niestety nie wierzę w siebie, mimo że tyle rzeczy mi się w życiu udało, próbowałam nad tym pracować, ale z marnym skutkiem. A ludzie potrafią to wykorzystać niestety. Oki, ale koniec smętów, idę na spacer.
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 27 Lis, 2008 14:40
Dobra, trochę mi lepiej. Przeszłam się marszowym krokiem do pobliskiego centrum handlowego (w obie strony ok. 3 km, po samym centrum pewnie z 10 ). Kupiłam koleżance prezent urodzinowy, a sobie herbatkę liściastą puerth (czerwoną) i zieloną na wagę z kwiatami chyba, bo ślicznie pachnie Jeszcze szpinak w liściach, jogurty, brązowy ryż. Po powrocie zjadłam taką samą zupę grzybową co wczoraj i czuję się nieźle
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 28 Lis, 2008 08:35
Dzień wczorajszy:
śniadanie: grahamka, 2 plasterki chudego twarogu, łyżeczka miodu, plasterek piersi z indyka, pół pomidora
lunch: zupa grzybowa z kotlecikiem sojowym
obiad: 3 łyżki gotowanego brązowego ryżu usmażone na łyżeczce masła z 200 g szpinaku i kostką (90 g) mintaja z czosnkiem i przyprawami
w międzyczasie 2 kawy z mlekiem, kostka czekolady, dużo różnych herbatek
nadprogramowo: 1/4 melona o 21, nie mogłam wytrzymać
6 Weidera zaliczona
Dziś muszę zjeść dużo mniej, bo wieczorem idę na urodziny i nie wierzę, że nic nie zjem ani nie wypiję, poza tym nie chcę, żeby koleżanka się obraziła, bo gotowanie to jej czuły punkt.
Zastanawiam się, czy nie jem za dużo, większośc z Was je mniej, rezygnuje całkowicie np. z węglowodanów. Ja nawet ze słodyczy całkiem nie rezygnuję, a węglowodany uwielbiam. Ale wiem, że jak zrezygnuję ze wszystkiego co lubię, to nie wytrzymam albo po schudnięciu nie utrzymam wagi, bo znów zacznę to jeść. Ech... chwila prawdy będzie w poniedziałek.
urodzinki hm pyszne jedzonko goloneczka sledziki wodeczka juz jade do ciebie wsiadam w euro city i juz bede juz za chwileczke juz za momencik wieczor ze szpianczkiem i bedzie sie krecic
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 28 Lis, 2008 11:06
Aneta, Anja - bardzo dziękuję Niestety nie zabaluję szczególnie, bo jutro idę do pracy (złapałam taką małą "fuchę"), a po pracy od razu na Andrzejki, muszę być żywa
Szpinak - w imieniu koleżanki zapraszam, ona gotuje najlepiej w całej Warszawie, więc jeśli masz ochotę odzyskać w jeden wieczór wszystkie stracone kilogramy, to chętnie Cię zabiorę!
Ja nawet ze słodyczy całkiem nie rezygnuję, a węglowodany uwielbiam. Ale wiem, że jak zrezygnuję ze wszystkiego co lubię, to nie wytrzymam albo po schudnięciu nie utrzymam wagi, bo znów zacznę to jeść.
ale kto Ci każe rezygnować całkowicie z czegokolwiek...? :) przecież to nie na tym polega. jeśli coś lubisz to możesz to jeść, tyle ze od czasu do czasu. kostka czekolady co jakiś czas na pewno nie zniweczy wszelkich wysiłków, a poprawi Ci humor:) wiadomo ze niektórych rzeczy lepiej nie jeść na diecie, ale to "nie jeść" nie oznacza że masz się z tym jedzonkiem pożegnać na najbliższe pól roku, tylko raczej znaczy żeby jeść to z ograniczonych ilościach co jakiś czas. na przykład: jeśli lubisz biały chleb, a do tej pory jadłaś go codziennie, to teraz jedz go najwyżej do 2 posiłków w tygodniu, a przy reszcie posiłków zastąp ciemnym pieczywkiem :) no a słodycze wiadomo... każda z nas co jakiś czas daje sie skusić na jakiś drobiazg, potem dostajemy lanie od Iny i żyjemy dalej, i chudniemy :)
wyluzuj kobieto, dieta to nie ma być katowanie sie, tylko zmiana złych nawyków żywieniowych na lepsze, czasem nawet smaczniejsze, jak sie okazuje :) i nie koniecznie od razu wszystkich. możesz to robić stopniowo. jak sobie za duży rygor narzucisz to duże prawdopodobieństwo że wymiękniesz, a jak sobie zrobisz sensowne ograniczenia, to wcale nie będzie źle :)
PS: a dieta całkowicie pozbawiona węglowodanów wcale nie jest racjonalna ani zdrowa. dieta ma byc zbilansowana, nie możesz całkowicie zrezygnować z tłuszczów, czy węglowodanów, bo może i schudniesz szybciej, ale nietrwale, i na pewno nie będzie to zdrowe chudnięcie. tak wiec nie przejmuj sie i jedz smacznie, ale zdrowo, częściej, ale mniej, i głowa do góry, dobre nastawienie to polowa sukcesu ;)
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 92 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 28 Lis, 2008 16:04
Niedługo idę na te urodziny, przymierzyłam już wszystkie rzeczy z szafy i w nic się nie mieszczę!!! Na dodatek brzuch mi wywaliło jakbym była w ostatnich miesiącach ciąży, może za dużo warzyw zjadłam??? Poryczałam się, najchętniej nigdzie bym nie szła, mam ochotę się schować, żeby nikt mnie nie widział!!!!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum