Moim głównym celem jest płaski piękny brzuch a przede wszystkim - szczuplejsze łydki, bo w porównaniu z udami mam bardzo grube łydki ok.38-37 cm obwodu i przez to nie mogę często nosić kozaków a to moje ulubione buty :( Kiedy ważyłam te 50 kg to miałam jakieś 35 cm w łydce a to już by było ok dla mnie. Poza tym mam takie marzenie, żeby kupić sobie nowe superobcisłe dżinsy Nie kupowałam sobie żadnych spodni od zeszłego sierpnia bo cały czas uważam że to nie ma sensu bo przecież zaraz schudnę i ze mnie będą spadać ;) Ale jakoś cały czas nie chudnę Jednak teraz wiem że się uda
_________________
Ankaa Gość
Wysłany: Sro 07 Mar, 2007 21:56
Ania 20, jak ty liczysz tak bardzo dokładnie kalorie?? Masz moze jakąs szczegołową tabelke dotyczącą kalorii??
Powodzenia
Anka 20 Gość
Wysłany: Czw 08 Mar, 2007 13:29
Hej,
więc Ankaa - z czasem uczę się robić to dokładniej. Wpisuję w google "tabela kaloryczna" i już. Poza tym prawie zawsze (już nawet przed zakupem sprawdzam opakowania i wybieram produkt, który ma najmniej spośród konkurencji) jest napisane na opakowaniu. No i kalkulator, lub w pamięci. Batonik ma 30g i np 345 kilokalorii, czyli 0,3*345=103,5kcal. To tyle Nic trudnego. Jednak wcale nie jestem dokłądna. Nie ważę produktów, więc gdy nie wiem ile gram ma jabłko, to wyobrażam sobie ile może mieć, zaokrąglam to z nadwyżką i wpisuję do zeszytu. Właśnie, dzieczyny - prowadzę zeszyt z kaloriami. Data i dalej co jadłam i ile to miało kcali. To jest bardzo dobra metoda. Mój chłopak się ze mnie śmieje, ze latam z tym zeszytem, albo jak go nie mam przy sobie to zapisuje w kalendarzu i pozniej przepisuje, ale to na serio dobrze oddziałuje na psyche. Poza tym, jak juz pisałam wcześniej wolę dodać niż napisać za mało. Np 13,5 to dla mnie 14. Jabłko choć malutkie, to dla mnie jakieś 40 kcal. Nie wiem ile kalorii miał mój ser, wybieram z tabeli ten najbardziej kaloryczny i obliczam. Wszystko z nadwyżką. Wiem, że sa też książki, ale nie posiadam. W internecie góruje kopia jednej tabeli, ale są też inne źródła. Każde podaje inaczej, ale bierzecie zawsze wartości zawyżone :)
A tak z dzisiejszego i troszkę wczorajszego dnia. Wczoraj udało mi się dotrzymać kroku "marzeniu" i zjadłam poniżej 1000kcal, a wł. 774kcal. Super :) Odpokutowałam przed wczorajsze 1800kcal ;) Dzisiaj byłam już na Uniwerku, niestety nie poszłam na 3 wykłady pod rząd - zrobiłam sobie Dzien Kobiet ;)
Aa właśnie, spełnienia marzeń, zdrowia, rozumu i miłości dla wszystkich kobiet, a dla Forumiowczek szczególnie :-D
Teraz wróciłam do domu, sprawdziłam pocztę, konto, Forum - co chyba stało się moim nowym zajęciem ;) i zaczęłam piec ciasto - chłopak się ucieszy, rodzice pewnie też :)
Do tej pory zjadłam tylko chlebek chrupki - 1 kromka, czyli 23 kcal - więc zupełnie się nie boję tego ciasta ;) Boję się zaś, czy mi się uda ;) Lubię gotowac, ale kucharka ze mnie średnia, brak doświadczenia robi swoje. Zawsze albo za słone, albo niedobre, albo niedogotowane, albo rozgotowane.. ;) No jednak coraz częściej mi jedzonko wychodzi, więc się cieszę :) Grunt, to często próbować swoich sił.
Do Asaliah - ja też mam wielkie łydki! Jak to miło znaleźć kogoś kto kłopocze się z taką samą niezgrabnością! Jak się jest grubszym to pół biedy, bo nie ma takiego kontrastu mdzy udami a łydkami, ale jak byłam młodsza, byłam chudziutka ( z reszta prawie całe życie, tak od 2-3 lat zaczyna mi się zwalniać metabolizm...) i chłopacy ze mnie żartowali, dlatego nie nosiłam spódniczek. Ale teraz wiem, że można je nosić, tylko w odpowiedniej długości :) Do tego najlepiej obcasy, żby jeszcze odpowiednio wyszczuplić. Unikaj spódniczek zakrywających wciącie w kolanie, wtedy łydka jest jak bela Przed kolano -spox. Ciekawe ile ja mam w łydce - idę sprawdzić. Aa, kozaków ja tez na siebie nie mogę dostać ;) Ew krótkie, ale wtedy ledwo co dopinam w prawej kostce zwłaszcza - hihi Ja mam 37cm - mamy takie same łydzie
No dobra, koniec głupawki. Lecę miksować, nakładać i do piekarnika. Może się jeszcze odezwę, jak mi tam dzisiaj poszło ograniczanie posiłków -póki co jest super wynik
Siemka ;)).
Bardzo fajny pomysł z tym prowadzeniem zeszytu, a takze z liczeniem kalorii. Spróbuje załozyc sobie zeszyt, i bede wpisywac te małe i wieksze grzeszki , moze zmobilizuje mnie to do wiekszego ograniczenia jedzenia...
A jeśli chodzi o łydki to mam 34 cm myslałam ze bede miec duzo wiecej...ale jakos mało wyszło .
Heh tez miałam dzisiaj upiec ciasto ale tak mi sie jakos nie chce ze szok :-| . moze jak moja mama przyjdzie to cos dobrego upiecze ;))
Buzka pozdrowionka :)
Anka 20 Gość
Wysłany: Czw 08 Mar, 2007 16:01
No i upiekłam ciasto, ukroiłam specjalnie pół kawałka (mam formę do babek z wydzielonymi do ukrojenia kawałkami) i zjadłam. Było pyszne, słodkie i od razu niby zrobiłam się głodna i miałam ochote na więcej (to jest właśnie ból słodyczy-nie kończy się na 1 kostce czekolady, dlatego lepiej nawet nie smakować...), ale przed tem weszłam na stronę, żeby upewnić się, czy dobrze obliczam kalorie ciasta. Zważyłam ciasto, podzieliłam na kawałki, obliczyłam. Liczyłam dobrze. Jednak tak mnie to przeraziło.. Ciasto drożdżowe (moje całe szczescie jest kruche) ma około 350-400 kcal na 100gram! Już chyba nigdy nie zjem drożdżówki ;) No i tak się przeraziłam, doszłam do wniosku, że w tym cieście nic nie ma , tylko cukry i tłuszcz, no i dzięki temu uświadomieniu sobie, zjadłam, zamiast pewnie 4. kawałków ciasta jednego grapefruita :) Jestem z siebie dumna. Jak do tej pory zjadłam jakieś 200-250kcal, a Wy? Jka Wam idzie? :)
PS Ankaa - zazdroszczę łydek ;)
Nie wiem, czy dzisiaj jeszcze zajrzę, bo ok. 18-19:00 przychodzi do mnie chłopak, a później idziemy na jakiś pokaz filmów niekomercyjnych, ale jakby co, to napisze jutro ile dziś pochłonęłam :)
Och łydki 34 cm to moje marzenie Doceń ten dar od losu dziewczyno ;)
Ja też staram się zawsze liczyć kalorie ale nie wiem czy robię to dobrze. W każdym razie ostatnio spędzam w sklepie spożywczym jakieś 3 razy więcej czasu bo zawsze czytam te tabelki. Oprócz ilości kalorii patrzę też na białka i węglowodany bo czasem dwa produkty mają prawie tyle samo kalorii i staram się wtedy wybierać ten co ma więcej białek.
W każdym razie trzymam się na 1000-1200 kcal dziennie. Mój typowy dzień to: płatki z mlekiem, jakiś jogurt, owoc, batonik niskokaloryczny, mała kanapka i jakiś obiad - zazwyczaj jest to kurczak z ryżem w jakiejś postaci. Anka 20 - przy Tobie mam wrażenie że moje menu jest o wiele za bardzo rozbudowane :P Ale po prostu nie mogę inaczej bo wiem że jak będę głodna w szkole to zaraz się złamię i pobiegnę po jakąś drożdżóweczkę z makiem czy cuś więc już wolę się zapychać jogurtami i owocami :)
_________________
Asaliah Gość
Wysłany: Czw 08 Mar, 2007 16:56
Jedz to samo, tylko, że zamiast jogurtu obojętnie jakiego jedz naturalny (byle nie Danone, bo wcale nie są niskokaloryczne), albo owocowy 0% (ale za to bedzie miał pełno cukrów), a kanapka niech będzie w postaci chlebka chrupkiego (moje z Carrerfoura mają 23kcal/jeden!!) z serkiem topionym Hohland light (ale b. mało go nakładaj), albo z Grani (twarożek wiejski), albo z ogórkiem, pomidorek itd. Dzisiaj przeczytałam, że przyprawy ułatwiają trawienie i że szybciej się człowiek czuje po nich najedzony.
Teraz coś o tym, o czym nie wspominałam wcześniej:
-nie jem miesa od roku (nie zabijacie pośrednio zwierząt, dłużej żyjecie, mniej tłuszczu i cholesterolu, poza tym mięso jest niedobre wg mnie ;) no i ryb od prawie roku, co jest akurat niekorzystne i nie polecam, ale zraziłam się, jak mój tata przyniósł złowioną przez siebie , dużą rybę i widziałam ja cierpi od jakiejś godziny, czy dłużej.. Chcę znowu zacząć jeść ryby, bo je uwielbiam, oczywiście byłyby to tylko gotowane filety :)) , ale jak do tej pory nie potrafię się zmusić...
-nie słodze herby od jakichś 3. lat
-raczej nie jem margaryny ani masła od jakiegoś roku. W tym czasie miałam tylko jakiś miesięczny schemat na masło, bo jest powiedzmy zdrowe, ale przestałam - tłuszcz, poza tym tłuszcze trans, które są toksyczne!!! (są też w piekarniach, cukierniach [czyli całe pieczywo i ciastka, nawet ze zbożami], chipsach, słodyczach i w prawie każdym jedzeniu na mieście, które jest smażone)
Postanowiłam, że to ważne, bo eliminacja tych rzeczy jest banalna i korzystna dla wagi, jeśli umiesz umiejętnie zastąpić te produkty innymi bogatymi w skł.odżyw.
Dlatego Kochaniutkie rezygnujemy z karkóweczki, schabowego i kabanosa :))
Mam nadzieję, że uda mi się którąś z Was przekonać do niejedzenia mięsa :)
Pozdrawiam, buziaki :*
PS Tańczyłam sobie szaleńczo i bawiłam się z psem jakieś 20-30 minut - zmachałam się, zgrzałam .... i bardzo dobrze ! :D Polecam taką formę spalania tłuszczu - jest radosna, niewymagająca i relaksująca..tylko trzeba mieć duży pokój, a najlepiej tez brak domowników, bo wstyd trochę, jak zobaczą jak się wywijasz w rytmach MTV ;)
Asaliah = Anka 20 .... Gość
Wysłany: Czw 08 Mar, 2007 16:57
.... do Asaliah ;) Przepraszam za ten potworny błąd ;) Notka wyżej - Anka 20 do Asaliah.
Ankaa Gość
Wysłany: Czw 08 Mar, 2007 18:45 MINUS 8 KG :((
eh Nawet sie nie wypowiem ile ja dzisja zjadłam!! Byłam cały dzien w domu, i silna wola padła . Dla mnie to chyba najlepszym sposobem jest terapia extremalna tzn. głodówka. Od poniedziałku głodówa i jeszcze raz głodówa!!
Załozyłam sie z kolegą ze do konca przyszłego tygodnia schudne 5 kg... wiem ze to awykonalne bez głodówki, ale załozyłam sie o to ze jak ja przegram to bede musiała z nim isc na randke, a jak ja wygram to pojdziemy tylko na spacer...musze wygrać!! TO NAPRAWDE MOBILIZUJE zwłaszcza ze ten chłopak jest niczego sobie ;).
Jesli chodzi o mnie to ja mam 169 cm wzrostu i 65 kg wagi!! To jest naprawde duzoo.
A łydki mam normalne...:) Proporcjonalne do całosci
Asaliah--->
Jesli chodzi ci o ten swój "jadłospis", to ja własnie tak jadam...i jakos mi przybywa a nie ubywa . Nie jadam po 18 od dawna i na poczatku schudłam, ale potem jak ogrganizm mi sie przyzwyczaił to przestałam chudnąc i lyypa:-(.
Anka 20 ---->
No moze to i dobry pomysł z tym by nie jeśc miesa:-).
Ale jak ty wytrzymujesz bez miesa, masła i cukru w herbacie?
Pomogła: 12 razy Dołączyła: 04 Mar 2007 Posty: 8849
Wysłany: Czw 08 Mar, 2007 20:46
Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć jak liczyć kalorie jeśli chodzi o makaron?
Na opakowaniu pisze, że 100 gr, ma np., 340 kcal, ale czy to chodzi o 100 gr, suchego
makaronu , czy 100 gr, po ugotowaniu?
[ Dodano: Czw 08 Mar, 2007 21:12 ]
Raz jeszcze ja , przepraszam , że od razu nie zaczęłam tak jak powinnam i wyleciałam z tym makaronem ale jakoś tak wyszło . Jeśli mogę to dołanczam do Was , ja też staram się nie przekraczać 1000 kcal, dziennie. Mój dzień wygląda mniej więcej tak ; do godz, 15 zjadam jabłko i jogurt naturalny ok., 200 kcal, póżniej robie sobie serek o którym pisałam w przepisach laight , też ok., 200 kcal ,na kolacje pieczywo chrupkie z pomidorem ew, wędliną drobiową 2 kanapki w granicach też 200 kcal, czasami sok marchwiowy. W soboty i niedziele staram się serek zamienić na pulpety gotowane albo filet rybny. Wiem ,że to raczej niezbyt urozmaicona dieta , ale jakoś na tym jedzeniu udaje mi się wytrwać dzień bez pokus.
Moja waga 19.lutego jak zaczynałam 73kg. a dzisiaj 69kg.
Jak już gdzieś wspominałam codziennie pedałuję na stacjonarnym 30-40 min. Od wczoraj wprawiam się w hula hop jak na razie za bardzo nie wychodzi mi to kręcenie
Wysłany: Czw 08 Mar, 2007 22:52 Re: MINUS 8 KG :((
Cytat:
Asaliah--->
Jesli chodzi ci o ten swój "jadłospis", to ja własnie tak jadam...i jakos mi przybywa a nie ubywa . Nie jadam po 18 od dawna i na poczatku schudłam, ale potem jak ogrganizm mi sie przyzwyczaił to przestałam chudnąc i lyypa:-(.
A ćwiczyłaś coś wtedy? Bo ja swoje odchudzanie opieram właśnie na zwiększonej liczbie ćwiczeń (czy mi się to udaje to inna sprawa ;) )
_________________
Anka 20 Gość
Wysłany: Pią 09 Mar, 2007 09:56
Do Ankaa - mięsa niegdy nie lubiłam - obrzydzało mnie. Masło - rarytas, ale da się wytrzymać, dlatego jem serki topione, żeby kanapka nie byla sucha, choć teraz to już i suchośc mi nie przeszkadza. Co do cukru, powiem Tobie, że teraz nigdy nie wypiłabym herby z cukrem, bo smakuje jak jakiś likier, a nie herbata - fuj Kwestia przyzwyczajenia..
Właśnie licze ile kalorii wczoraj zjadłam. Wiczorem było ciężko, bo kusiło mnie cisato i łącznie zjadłam 2 kawałki, a to 400pustych kcal Do tego zjadłam 4 pieroki (mega tłuste) mojemu chłopakowi... To chyba jakieś 230 pustych kcal No więc wczoraj łącznie zjadłam (około) [i tu liczę...] ... oo! Tylko 958kcal! Jednak to nie był zdrowy dzień, najwięcej zjadłam wieczorem i było to najmniej zdrowe co miałam w domu Za to byłam wieczorem chwilę w klubie, poźniej na spacerze w parku, więc pocieszam się, że choć trochę się po tym jedzeniu ruszyłam przed zaśnięciem
Dziś rano zrobilam 50 lekkich brzuszków na jeden bok, 50 na drugi bok i 50 prostyych. To prawie nic, alezawsze. Wypiłam tylko ze 3 łyki herby i narazie to tyle. Za to jeszcze byłam na jakimś 25 minutowym spacerze z psem (zawsze się chwilę przebiegnę, staram się szybko iść). Więc jak narazie jest super poranek
Do Beci: łał, jakie idealne posiłki i jaka wytrwałość! Podziwiam! Ja tylko zamieniłabym u Ciebie chleb na chrupki i jest idealnie i b. niskokalorycznie :)
Mi tez dzisiaj dzien rozpoczął sie fantastycznie :-D . Wstałam o 9 i postanowiłam ze dzisiaj zjem bardzo mało albo i wcale... Narazie nic nie jadłam, zobaczymy jak bedzie potem.
Dzisiaj mam duzo zajęc wieć problemu nie bedzie z jedzeniem bo sie zajmę czym innym .
Do Anka 20 ---> No własnie ja sobie nie wyobrazam pieczywa bez masła . Dla mnie to podstawa. A mięso...jak nie ma 2 dni na obiad miesa to ja chora jestem ! Praktycznie codziennie jemy mięso.
A jesli chodzi o herbate, to wypiłam dzisiaj bez cukru, i nawet normalna mi sie wydaje, moze spróbuje bez cukru pić cały czas...
Z tym ciastem to wieczorem przesadziłas , ale raz na jakiś czas mozna sobie zrobić "dzien dobroci dla bioder" . Najgorzej własnie ciagnie do lodówki wieczorem .
Zobaczymy czy dzisiaj mi sie uda "nic" nie zjeść, i przy tym troche pocwiczyc .
Anka 20 Gość
Wysłany: Pią 09 Mar, 2007 11:52
Ankaa - życzę powodzenia :) Ta herbata to małe wyrzeczenie, bo cukier prosty łatwo zamienia się w energię i szybko spala, ale zawsze coś, prawda? :)
Czytałam, że Beyonce do swojej roli w "Dreamgirls" schudła 9kg w 2 tyg (co mi się aż niemożliwe wydaje, bo szczupły człowiek chudnie wolniej, jakby miała 120 kg, to rozumiem, ale ona miałam pewnie 38 rozm.). Była na diecie płynnej. Może my zamiast jeść, będziemy miksowałby warzywa, piły herbatki, sok z marchwi czy jabłek domowej roboty?! Ciekawe, ale ona pewnie miałam osobostego trenera, osobistego dieteyka i osobistą kucharkę... :/
Chyba niedługo coś zjem.. Jednak nie wiem co, a w lodówce raczej pusto, a rodzice dopiero wieczorem jadą na ctygodniowe zakupy.. Całe szczęscie został grapefruit czy 2 i chrupkie chlebki :) ... niestety ciasto też ;)
Do Anka 20 --->
Heh prawda .
A jesli chodzi ci o Beyonce, to mysle ze mogła tyle schudnąc, jesli była na takiej diecie przygotowywawczej do głódówki,a potem przez 5 dni na głodówce, to mysle ze mogła schudnąc te 9 kg.
Ja juz wypiłam butelke wody niegazowanej, i zaraz lece po nastempną bo mi sie jesc chce . Mam nadzieje ze wytrzymam, ale to jest przetrudne :-? . Uczę sie słucham muzyki, siedze na necie, i mysle co by tu zjesc . Ale pozostaje mi tylko woda juz mam jej dosyc, ale wiem ze jak nic nie jem to musze cos pic . Dobra koncze bo ide do lodowki po moje pyszne danie z wody.
Trzymajcie za mnie kciuki
Trzymajcie sie Powodzenia...
[ Dodano: Pią 09 Mar, 2007 13:30 ]
Noi głodówka poszła w las...tak myslałam .
Zjadłam jajecznice z 2 jajek i pół pomidora małego.
Do tego 1,5 listra wody .
Planuje dzisiaj jeszcze zjesc na obiad troche rosołu... .
Jak mi sie uda zjesc tylko tyle, to mysle ze juz jutro i pojutrze bedzie spoko. Przeciez musze wygrac ten zakład :-| . 5kg w tydzien...juz to widze :-?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum